sobota, 2 sierpnia 2014

Powstanie Warszawskie zaczęło dzielić.

  Zapewne już w tytule można domyślić się tematu dyskusji. Wieczorem, po obchodach miał miejsce program telewizyjny pt. "Tak czy Nie". Gośćmi byli Krzystof Bosak (RN) i Piotr Szumlewicz (Lewica24.pl). Od razu wiemy, że to dwa różne poglądy. Całe spotkanie, dyskusja, sprowadziła się do ofensywy lewaka(tak będę nazywał pana Piotra) na Powstańców, elity AK i rządu londyńskiego. Pan Bosak umiejętnie odbijał argumenty, nie pozwolił się ściągnąć na drogę polityczną, lecz chciał rozmawiać o samym upamiętnieniu. Jak wiemy, w internecie to widać najbardziej coraz mocniej przeciwnicy Powstania sprzed 70 lat, akcentują swoje zdanie. Uważają, że nikt nie chciał brać udziału w Powstaniu, 5% ludności Warszawy wzięło w nim udział, a zginęło 30% (200 tys.). Zrujnowanie miasta w 80% było ich winą. Uważają, że unieśli się niepotrzebnie honorem, nie czekając na Armię Czerwoną. Z drugiej jednak strony, zwolennicy zrywu, przypominają, że Ci ludzie mieli swoją dumę, wiedzieli, że i tak mogą umrzeć, w walce upatrywali nadzieję, przekazywali wiarę i heroiczną chęć wolności. Jednak co ja sądzę o największym zrywie patriotycznym w dziejach świata i historii Polski? 
  Mam poglądy narodowe. Najpierw chciałbym naświetlić sytuację Warszawy w tamtych czasach. Kilka dni przed Powstaniem, które było planowane razem z operacją "Burza" już od 1939r. wiadome było, że Niemcy przegrywają. Cofający się Wehrmaht wydał 23 lipca oświadczenie o obronie Warszawy przeciwko Armii Czerwonej. W założeniach Generalnej Guberni było to, iż na roboty przy fortyfikacjach przy Wiśle, stawi się 100 tys. mężczyzn, Polaków. Tyle liczyła AK, i nawet nie pomyśleli, że mogliby się tam zjawić. Pojawiło się kilkadziesiąt osób. Było to pierwsze nie wykonanie masowego rozkazu w dziejach II wojny światowej, które zlecili Hitlerowcy. Karą miała być kara śmierci, dla ludności Warszawy. AK, uzyskała zgodę na rozpoczęcie Powstania. Rozeszły się meldunki o mobilizacji. Wszystkie ugrupowania, narodowe, prawicowe, lewicowe i liberalne zaczęły łączyć swoje konspiracje, aby walczyć razem jako Polacy. Jednak, doszły elitę AK przesłanki o tym, że armia sowiecka, przybiła szybciej niż się spodziewano. A w założeniu "Burzy" było przywitanie sowietów w roli gospodarza, jako Polska. Do tego, 31 lipca, doszedł tajny meldunek do gen. Bora-Komorowskiego o tym, że na 3 sierpnia, Niemcy szykują masowe łapanki, wywózki i egzekucje ludności Warszawy, przede wszystkim AK-owców. Stanęli na rozstaju dróg, w ślepej uliczce gdzie każda decyzja była tą złą. Zewsząd rozchodziły się głosy, że sowieci uwolnią Warszawę do 5 sierpnia, Niemcy wtedy nie wykonaliby wyroku a broniliby stolicy Polski. Argument mocny, bo wiadome było, że czeka ich wtedy okupacja ZSRR i to na tą drugą gehennę trzeba przyszykować zryw narodowy. Czasu było mało, a kontrargument, przewidywał, że jeśli AK poczeka, wtedy Niemcy zmuszeni do obrony ważnego punktu strategicznego, walczyliby do ostatniego żołnierza i bardzo prawdopodobnym wydawało się to, że stanie się to co z Mińskiem Mazowieckim - zniknie z powierzchni ziemi. Wtedy już, znaleźli się w sytuacji bez wyjścia, byli pod ścianą, bo każda decyzja mogła okazać się tą błędną. Walczyć chciało wielu, a kolejnym problemem był brak amunicji. Dlatego tylko 35 tys. żołnierzy zaprzysiężonych ruszyło do walki, 1 sierpnia rano została wydana decyzja o rozpoczęciu Powstania. Kolejne 70 tys. służyło jako łącznicy, listonosze, sanitariusze, sanitariuszki, strażacy.. I teraz zapytacie.. Przecież mogli poczekać, sowieci, szybko by się z nimi uporali, bez takich strat w ludziach.. Po co?
  Już wam mówię. Wiecie co nieco o żołnierzach wyklętych? Głownie to AK-owcy, uciekający po wojnie przed Rosjanami. I wy myślicie, że miasto by nie poległo? Rosjanin miał rozkaz, nie patrzył. Zrównaliby Niemców i Warszawę z ziemią, dla uczczenia swojego sukcesu. Potem by przyszła kolej na AK, założę się, że egzekucje by były natychmiastowe, nim ktokolwiek zdążyłby pomyśleć o tym, by rozpocząć powstanie przeciwko ZSRR. To byli nasi wrogowie i proszę to zrozumieć. Zarzucali AK-owcom brak zaangażowania w walki. Uważali ich za zdrajców Polski. Pomoc dla nas była od nich pewna jak to, że kiedyś polecę na księżyc. Jednak elita AK, myślała, że zryw, to kwestia tygodnia, tak aby szybko ulokować tu rząd londyński i WP, które szło od południa, tak aby uniemożliwić Rosjanom, samotne wyzwalanie ziem polskich i późniejsza okupację. Jednak ten plan się nie powiódł, wróg był za silny. Przegrali. Tak przegrali, myślę, że każdy z nich przyjął tą porażkę. Ale dla mnie walczący jest zwycięzcą. Wiedzieli, że za konspirację, mogą umrzeć albo dzięki Rosjanom, albo w walce, przeciwko nazistom. Wybrali to drugie. Umierali z poczuciem wolności. Nie mieli nic do stracenia. Odbijając część Warszawy, mogli umrzeć godnie, w wolnym państwie, w walce dla ojczyzny. Wybrali tą honorową śmierć. Pan Szumlewicz, zarzucił to, że 5% warszawiaków, pogrążyło resztę. Zginęło 200 tys. osób, przez butę Bora-Komorowskiego i  Montera, przywódców Powstania. To także jest nieprawda. To, że to 650tys. ludzi, nie walczyło z bronią w ręku nic nie znaczy. Cywile wznosili barykady, gasili budynki. Wszystko to robili z własnej nieprzymuszonej woli. Świadkowie, cywile tamtych wydarzeń mówią, że czuli to jako obowiązek, jeśli nie mogli walczyć. Walczyła cała Warszawa, nie tylko żołnierze. Widać, że ten lewicowy pogląd, nie sprawdza się u redaktora, który rozmów z powstańcami, wywiadów, czy książek przeczytał 0. Jest to haniebne zachowanie człowieka, który próbuje wmówić Polakom, to, że oni nie byli bohaterami, nie należy upamiętnić ich honoru hucznie, a, że to Rosjanie byli wyzwoleńcami. Nie,  tak nie było. W szkole o tym nie uczą. "Nawet kiedy powstanie wygasało, cywile nie mówili do nas: Wyście nas zgubili!. Walczyli z nami" - Tadeusz Żenczykowski, szef propagandy Powstania Warszawskiego. I na koniec. Jeśli już stawiamy na szalę to czy ten zryw był tego warty, to powiem tak. Nawet jeśli zginęło tylu ludzi, a Warszawa została zniszczona to powinniśmy im wybaczyć. Ja nie tylko wybaczam, ale też dziękuję, za przykład dla przyszłych pokoleń, dla nas. Musimy doceniać wolność, życie i ich, bo chcieli tylko żyć tak jak my dzisiaj. A nie mogli. 
"Tacy ludzie jak my, pragnący żyć. Ciepłe sierpniowe popołudnie, siedemnasta minut pięć, swe żniwo bez litości zbiera śmierć. Tak po prostu"

3 komentarze:

  1. Największą ironią jest to że ci ludzie walczyli też o jedność narodu, a nie o podzielenie go... każdy powinien mieć szacunek do powstańców :)
    Hemp gru! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny blog :) zapraszam na swojego: http://horyzontalnie.blogspot.com/ :) naprawdę robisz kawał dobrej roboty!

    OdpowiedzUsuń